- Martwie sie o nia- powiedziała Eugenia, kiedy przyszła

u popełnianego przez jej męża. - Och,

znalazła stanik i bieliznę. Przygładziła włosy i związała je w kucyk, nasunęła opaskę, a potem włożyła swoje
wyprostowała, odchylajac głowe do tyłu i ukazujac ciemny
przepadał za swoim najmłodszym synem - miał z tego powodu wyrzuty sumienia, ale nie mógł nic na to poradzić.
- Ale to prawda! Zamieniłysmy sie...
pasa, miał na sobie tylko stare, zniszczone d¿insy.
które ju¿ i tak zaczeły spływac po jej policzkach. - Ale... -
otwierajac drzwi - lepiej ¿ebyscie wszyscy, łacznie z toba,
jaki prze¿yła tej nocy, mimo sprzecznych uczuc, jakie
pluszowego lwa. Po jej policzkach spłyneły dwie du¿e łzy.
niebieskie oczy patrzyły na nia tak przenikliwie, ¿e Marla
wpusciła jej do srodka, twierdzac, ¿e do klubu wolno wchodzic
mógł pojąć, dlaczego świadomość, że rodzina na niego czeka, wprawia go w przygnębienie, lecz naprawdę był w
minęli wąwóz, którym kiedyś płynął strumyk. Nevada skierował swojego pikapa w gąszcz żywodębów, gdzie
albo otwórz oczy. - Chwila ciszy. Marla nie była w stanie sie

– Doskonale. Jutro muszę się spotkać z pewnym miejscowym doktorem, niejakim

melodyjnie, szlachetnie. Proszę powiedzieć – zwrócił się do brunetki, zachowując wciąż ten
– No już dobrze. – Rainie pojednawczym gestem uniosła rękę. – Interesuje mnie twoje
szczęście słuchanie wywodów biskupa, z którym rozmowa była nie dość, że pouczająca, to i
w pełnej mierze ujawniła jedną z najważniejszych swoich cech – niepohamowaną ciekawość.
nie rozpadła. Ale dłużej już nie mogę. Nie udało nam się, Shep. Gdzieś po drodze
– Et tu, Brute? Żeby cię jasna franca! – Po
Dziewczynka kiwnęła głową. Sandy postanowiła nie wszczynać alarmu. Miała nadzieję,
– Kurwa, Shep nie wrabiałby własnego syna!
Mitrofaniusz słuchał i uśmiechał się pod wąsem, a Pelagia tymczasem zapalała się jeszcze
świecie i nie zawsze rozumie, kto tu zwariował, a kto nie, lecz u was na wyspie to w ogóle
przesłuchiwać dziecka pod nieobecność rodziców. Wątpię, czy coś z tego wyjdzie.
dyskretnych, choć wyzywająco eleganckich
Co jak co, ale słuchać pani Polina umiała. Kiedy było trzeba, unosiła brwi, od czasu do
– „Szaleństwo”, chce pan powiedzieć? – uśmiechnął się lekarz. – Raczej zachcianka

©2019 www.to-mocny.beskidy.pl - Split Template by One Page Love